poniedziałek, 19 marca 2012

Złamane serce.

Tak, tak oto i mój nowy post ze względu na to, że nudzi mi się tak samej w domu, oraz płaczę w chusteczki nie mogąc zapanować nad łzami, smutkiem i wkurzeniem... Wszyscy mówią, że anorektycy, oraz Ci wszyscy z ruchu Pro-Ana mają poprzekręcane w głowach, że są nienormalni ''posrani", nie rozumieją nas. Nie rozumieją drugiego człowieka, więc po co spłaszczać świat do Anorektyków.... Spłaszczmy wszystkie uczucia na tej posranej Ziemi. Ja też je mam, mam nawet ich więcej niż przeciętny uczeń gimnazjum, któremu zależy na tym by zmienić swój status na facebooku. Może i to właśnie o to chodzi w życiu, by dążyć do zmiany statusu na facebooku. Nie jestem zwykłym człowiekiem, wyróżniam się z tłumu wszystkich innych ludzi. I doprawdy może wydawać to się... Hym wręcz dziwne, bo z jednej strony uważam, że nie mam anoreksji, a z drugiej uważam. A to rozerwanie na dwa bieguny zabija moją psychikę, i jeszcze to zasrane pro ana ciągające mnie ze strony na stronę. Ten głos
- Nie jedz! Jak możesz. Nie będę rozmawiać z takim grubasem jak ty, najpierw schudnij to porozmawiamy, wiesz? Jak schudniesz to będziemy przyjaciółkami na zabój.
A ja nie mam innych przyjaciół, nie mam nikogo. Połowa ludzi które znam, i ufałam zraniło moje zaufanie i nie chcę im ufać, ponieważ nie wchodzi się dwa razy do tego samego bagna, więc to jest właśnie życie...


Ale wracając do tytułu. Mam złamane serce z powodu chłopaka.A wiecie o ironio losu, on mnie kiedyś kochał, ale ja uważałam go za przyjaciela, bałam się, że robi sobie ze mnie żarty... Że jestem taka gruba dla niego, i że to wszystko jest spisek, że może chce się pośmiać z takiego, wieloryba... Ale nie chciałam stracić przyjaźni zawartej z nim, tego zaufania które do mnie miał, tego wszystkiego co było dla mnie ważne, ogólnie się tego bałam, to było coś innego, nowego, niesłychanego... Było dla mnie inne...Byłam dla niego taka wredna. I chciałabym z nim na ten temat porozmawiać, na temat nas porozmawiać, bo ja nie wiem co mam robić, takie sytuacje są najgorsze kiedy widzisz, że już nie da się nic zrobić, na pewno się do mnie  nie odezwie. Ma mnie gdzieś. No i teraz ma dziewczynę. Kurde. Zawsze jest za późno. Ale może tak właśnie miało być, może ja mam teraz powoli się zabijać, czego proces zaczęłam już dawno kiedy pierwszy raz zrobiłam sto brzuszków po obiedzie uznając, że za dużo zjadłam, może to tak miało się potoczyć, miałam popaść w tą straszną chorobę odkrywając ją dopiero w drugiej klasie....Nawet moje narządy wewnętrzna mnie zawodzą, mam ciągle zimne ręce, wypadają mi włosy... I jest mi zimno, wszędzie zimno. Wszyscy chodzą w krótkich bluzeczkach, zakrywających małą część ciała i spodnie a ja chodzę w rękawiczkach do szkoły co wzbudza śmiech, zdziwienie i ogólny ruch pospolity w okół mnie. Więc się już przyzwyczaiłam.
Ale wracając do przeznaczenia... Może to jest mój los, umrzeć na anoreksję, dołączyć do tych wszystkich dziewcząt, których rozkład ciała był taki krótki bo miały same kości, a mrówki się nimi nie pożywiły, nie miały czym. Teraz mam jeszcze lepszą determinację dzięki, temu, że ma tą dziewczynę. Mam już sens odchudzania. Może, jak wyląduję na oddziale w szpitalu, karmiona kroplówką, to zajrzy i porozmawia ze mną jak kiedyś... Ale nie łudźmy się, wszyscy wiemy, że tak nie będzie.Mam tak dużą dupę, że uda mi się ją zrzucić na kilka lat... Ale... To też będzie przeznaczenie. Warto się nad tym zastanowić. Ale może to mi pomaga, a ja myślę, że ściąga na dół. Przecież widzę... Siebie. Może on Daje mi siłę doskonalenia ciała, którego jest tak dużo, 
WOLĘ CHUDE, KTÓRE BĘDĄ PASOWAĆ DO MOICH RUDYCH WŁOSÓW, KTÓRE TAK BARDZO KOCHASZ. A ICH CHUDE TYŁKI ŁADNIE PASUJĄ DO PRESTIŻU I MOJEGO CUDOWNEGO ŚWIATA, JAKI ZBUDOWAŁEM BEZ CIEBIE. 
To widzę w jego oczach kiedy przechodzi obok, jaką pogardę do mnie żywi... A mnie to boli, bo jestem głupia i potrafię wszystko zniszczyć a potem płakać. Następna chusteczka wyrzucona. Następna łza uroniona, a duma przebita gwoździem.... 


Ale nikt nie widzi jak płaczę, nie widzi jak się oddalam i nie śmieję, z tego z czego śmiałam się kiedyś, kiedy miałam beztroskie życie. I kiedy nie przejmowałam się wyglądem, może jednak było lepiej. Albo zamiast anoreksji wybiorę otyłość ósmego stopnia, i umrę przez żylaki, bo moje żyły będą zapchane tłuszczem- nie wątpię, że nie są. Ale jednak.... Ludzie są tacy prości, kiedy im się coś stanie potrafią mówić o tym całe tygodnie, miesiące, płakać Ci w ramiona, i cieszyć się twoją prostą obecnością. A kiedy ty masz problem, odwracają się od Ciebie tak nagle. Uciekają, zostajesz sam, możesz wołać, nie wróci, chyba, że również coś mu się złego  przytrafi i powróci z łaknienie twojego towarzystwa. Kolory lata. Ale nie wpuszczaj go... Bądź silna, Pokonuj trudności, sama. Dochodź do wszystkiego sama. Ciesz się tym, że jesteś sama. Samotność jest dobra, lepsza niż miłość, która rani.


Z wyrazami smutku, łzami w oczach, rozterce i złamanym skrzydłem pozdrawiam wszystkich. Może i czas zagoi mi skrzydło, ale czy wtedy będę miała siłę się wzbić...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz