Jednak, jestem z siebie tak bardzo Nie dumna, że bardziej się nie da... A to dlatego, że objadłam się na święta, ale to ciasto jest takie pyszne, nie potrafię go znienawidzić, NIE POTRAFIĘ. Ale się nauczę bo od tego jest dieta aby skrócić wszystko, Już od dziś zaczęłam wielkie ćwiczenia aby schować ten odstający brzuch z nawą tłuszczu, ponieważ szkoda mi się mnie robi kiedy patrzę w lustrzo i widzę rozepchaną siebie, z wielkim tłuszczem, wielkim tyłkiem i wielką obleśną masą. Jednym słowem. Mam tyle kompleksów, że to jest po prostu smutne, i mam nadzieję, że uda mi się tak schudnąć, że będę mogła włożyć szorty na wakacje. Ale cóż. Mój bilans na te święta był ogromy, zły obleśny, brzydzę się sobą. Kilkanaście kawałków ciasta w tym karpatki... I specjał mojej cioci który tak uwielbiam. Jakieś tam śledzie, Oczywiście śniadanie wielkanocne i ogólnie barana z białej czekolady, którego również kocham. Ale przytyłam chyba, nie wiem. Bo to trudno tak osądzić tuż po świętach, najpierw trzeba strawić to co mam w brzuchu. To co mam w tyłku, to co mam w boczkach. Kurcze.
I zastanawia mnie to, dlaczego moje koleżanki, najwidoczniej ślepe, krzyczą na mnie, że nie jem, że jestem za chuda, al jestem gruba, i ja to widzę. Dlaczego ludzie ukracają drugiej osobie marzenia o tym by być chudym nareszcie, nareszcie cieszyć się życiem jeść z ograniczeniami, cieszyć się kontrolą nad sobą. Ale nie wszyscy są przeciwko. jedyne co mnie cieszy, że mam ostoję w Sobie samej. I JUŻ ZACZYNAM ZACZYNAM BRAĆ SIĘ ZA SIEBIE.
A oto cytat mojej koleżanki
,, jesteś za chuda!! Dlaczego tak się głodzisz, nic nie jesz! Dlaczego? ja cię zapiszę do programu, ty zobaczysz tak wylądujesz!"
Plapalpalapala, aż mi się głupio zrobiło, jak moje koleżanki z klasy się na nas popatrzyły. Aż mnie przeszedł chłód.... Ale nie ważne, mam to gdzieś, niech się patrzą mogą robić co tylko chcą. Ja się nie przejmuję.
Cóż. Więc. Życzę wam abyście schudły tyle ile chcecie! I mam nadzieję, że częściej będę pisać, choć znów powrót do szkoły.
Ale chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, że jestem wprost wstrząśnięta, kiedy czytam, że ktoś jest wielkim zwolennikiem Any na bloogu, i pisze, że to DIETA, Ćwiczenia i takie tam inne, od dzisiaj jestem ANA!. I do tego, mają komentarze od swoich klasowych koleżanek, które już będą wiedzieć o Anie. A Ana polega na anonimowości, na tym, że masz kontrolę, to nie dieta to styl życia, to nowa idea jaka jest dla nas, stworzona dla tych, którzy są silni a nie dla tych którzy burzą harmonię tworząc Chaos. Dlaczego tak jest.. Poza tym, jaka koleżanka nie odradzi Ci tego abyś była z Aną. Ana to odosobnienie to surowe zasady, to wyniszczenie siebie. To jest paktem, naszym paktem podpisanym zdrowiem. Więc jeśli uważasz, że Ana, to jakaś dieta. To się mylisz, to jest zakorzenione w naszych psychikach. To jest nasza sprawa a nie naszych koleżanek.Więc.... Motylem być to jest po prostu Przyjaźń z Aną. A ona już nie opuści cię do końca życia.
Więc tym razem już się żegnam. Miłego życia. Możliwe, że do Widzenia. : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz